Grudzień 12 2018 23:55:53
Logowanie
Nazwa użytkownika

Hasło



Nie możesz się zalogować?
Poproś o nowe hasło
Przyjaciele
Aktualnie online
Gości online: 1

Użytkowników online: 0

Łącznie użytkowników: 321
Najnowszy użytkownik: Keira42
Nawigacja
Magiel - Rozdział II
- Jak to jesteśmy w przyszłości? - spytała ze zdumieniem Nikita, jednak ściszonym głosem, by idący na przedzie chłopak jej nie usłyszał.
- No tak, zapomniałem ci powiedzieć, że TARDIS to coś więcej niż statek kosmiczny.
Dziewczyna patrzyła na Doktora z rozdziawionymi ustami. Choć trudno było ją czymkolwiek zszokować i do pewnych spraw podchodziła zupełnie inaczej niż normalni ludzie, myśl o znalezieniu się na obcej planecie tysiące lat w przyszłość nawet jej ledwo mieściła się w głowie. Co nie zmieniało faktu, że wciąż odczuwała radość zamiast przerażenia.
- Opowiedz coś więcej o tej planecie – poprosiła. - Wydajesz się dużo wiedzieć. Dlaczego tak bardzo przypomina Ziemię? Wszystko, drzewa, kwiaty, niebo jest jak u nas.
- Terraformacja, ludzie sztucznie przekształcili tę planetę na odpowiednią do zamieszkania.
- I to mi się nie śni?
- Bynajmniej – uśmiechnął się Doktor, napawając się pięknem krajobrazu.
- Powiedziałeś, że mieszkają tu głównie kobiety. Jak to się stało?
- Och, to długa historia. Kiedyś wybuchła tu wojna domowa, wszystkie metropolie zostały zniszczone, większość mężczyzn poległa. Cały ciężar odbudowania cywilizacji spoczął na barkach kobiet. Ale to nie wszystko. Degeneracja chromosomu Y – to jest największy problem mieszkańców. Z pokolenia na pokolenie rodzi się coraz mniej chłopców.
- Czy to znaczy, że zmierzają ku wyginięciu? - szepnęła Nikita.
- Niestety – westchnął Doktor. - I w żaden sposób temu nie mogę temu zaradzić.
- O czym rozmawiacie? - chłopak zwrócił się na chwilę do przybyszów, gdyż zaintrygowało go, czemu mówią ściszonym głosem.
- To takie nasze prywatne sprawy – uspokoiła go Nikita. - Jak masz na imię?
- Mikelis.
- Daleko jeszcze, Mikelis? - spytała. - Nogi mi do dupy wchodzą.
- Jesteśmy prawie na miejscu – odparł, wskazując na wyzierające zza drzew mury.
Gdy przekroczyli bramę, ich oczom ukazało się tętniące życiem miasto. Jedyne skojarzenia jakie przychodziły Nikicie do głowy, to starożytny Rzym. Architektura, moda, wszystko dookoła go przypominało. Mimo braku śladów jakiejkolwiek zaawansowanej technologii miasto sprawiało wrażenie bardzo czystego i dobrze zorganizowanego. Tylko jeden szczegół rzucał się w oczy.
- Rany, tu jest jak w maglu, prawie same baby – skomentowała Nikita.
- Typowy przykład społeczeństwa matriarchalnego – rzekł Doktor podziwiając okolicę.
Naturalnie tubylcy przyglądali się im z zaciekawieniem, ale przybysze byli zbyt zafascynowani nowym miejscem, by zwracać na to uwagę.
- Czy szukacie czegoś konkretnego? - spytał chłopak i przystanął.
Na chwilę przybysze spojrzeli na siebie, jakby szukając odpowiedzi.
- A gdzie moglibyśmy się zatrzymać? - Doktor przypomniał sobie, że muszą znaleźć jakiś nocleg.
- Spytajcie mojej starszej siostry, ona będzie wiedziała.
Mikelis poprowadził podróżników do centrum miasta, w stronę wielkiej, przepięknej budowli, która najprawdopodobniej była pałacem. Jednak celem ich wędrówki okazała się znacznie mniejsza posiadłość, znajdująca się w pobliżu okazałego zamku.
- Mikele, przyprowadziłem kogoś – oznajmił chłopak, gdy wszedł do środka i postawił kosz na podłodze.
Znajdowali się w przestronnej, acz skromnej izbie. Ponieważ ściany zbudowano z białego kamienia, w środku znajdowało się niewiele mebli, pomieszczenie tym bardziej wydawało się duże.
- Kim oni są?
Do komnaty weszła kobieta o włosach równie jasnych, co Mikelis, ale trochę dłuższych. Była wysoka i wysportowana. Jej dość skąpy strój wykonany z twardej skóry, znacznie różniący się od zwiewnych szat większości kobiet na ulicy, sugerował, że musiała być jakiegoś rodzaju wojowniczką.
- To podróżnicy, zdają się być bardzo zainteresowani naszym krajem – wyjaśnił ze spokojem chłopak.
- Pozwól na chwilę. - Kobieta skinęła na brata, nie wyglądając na zbyt zadowoloną.
Kiedy rodzeństwo się oddaliło, Doktor i Nikita usiedli przy dużym, drewnianym stole, nasłuchując.
- Co ci u licha strzeliło do głowy, żeby przyprowadzać do miasta obcych ludzi? - spytała zdenerwowana dziewczyna.
- Są bardzo mili, chciałem im pomóc – bronił się chłopak.
- Jesteś zbyt ufny i zbyt naiwni. Skąd wiesz jakie mają zamiary?
- Przecież oni nawet nie mają broni.
- Zostań w pokoju i nie wychodź, póki ci nie pozwolę.
Po chwili kobieta wróciła i zmierzyła przybyszów surowym spojrzeniem.
- Skąd jesteście? Jaki jest wasz cel? - spytała stanowczym głosem, zwracając się bezpośrednio do Nikity.
- Znaleźliśmy się tu przez przypadek, to długa historia – odparł Doktor, wyręczając towarzyszkę w odpowiedzi.
- Co za brak wychowania, tak wchodzić komuś w rozmowę! Pytałam twojej żony – rzekła Mikele z oburzeniem, na co Doktor rozdziawił usta, a Nikita uniosła brwi w zdziwieniu.
- Zaraz, wyjaśnijmy sobie jedno. Nic mnie z nim nie łączy – powiedziała, wskazując na towarzysza.
- Wybacz, pochodzimy z bardzo daleka, z innej kultury, więc nie znamy waszych obyczajów. Zapewniam jednak, że nie mamy złych zamiarów. Chcemy tu tylko przenocować, za kilka dni nas już tu nie będzie – Doktor jak zwykle wykazał się zdolnościami dyplomatycznymi.
- Muszę was zaprowadzić przed oblicze królowej. Ona oceni, czy mówicie prawdę.
Naturalnie rzecz biorąc Pan Czasu ucieszył się na samą myśl o spotkaniu z przywódcą.


Wkrótce okazało się, że Mikele należała do osobistej gwardii królowej Sidiki. Stała u boku swej pani wraz z innymi wojowniczkami, gdy ta uważnie przyglądała się przybyszom. Była to kobieta po czterdziestce, acz urodziwa, z wysoko upiętymi blond włosami, których loki opadały jej na ramiona. Jak na królową wyglądała dość skromnie. Nie nosiła korony, jedynie złote spinki w kształcie liści. Miała na sobie białą suknię, sięgającą podłogi, bez zbędnych ornamentów, jednak wykonaną z najdoskonalszych tkanin. W oczy rzucała się dziwna bransoleta, która zakrywała część jej dłoni.
Przybysze zdążyli się już przedstawić, ale czekało ich jeszcze dużo więcej wyjaśnień.
- Skąd jesteście? - spytała królowa, zwracając się do Nikity.
- Powiedz jej – westchnęła dziewczyna.
- Pochodzimy z innego świata, z gwiazd – wyjaśnił Doktor, jakby domyślając się, że nie powinien kłamać. - Znaleźliśmy się tu przez przypadek, nasz pojazd się zepsuł.
Sidika nic nie odpowiedziała, tylko podeszła do mężczyzny i uniosła dłoń z bransoletą, prawie dotykając jego czoła.
- Mówisz prawdę – rzekła nagle z pełnym przekonaniem. - Od wieków nie gościliśmy tu przybyszów z gwiazd – dodała z zafascynowaniem.
- Co to za urządzenie? - spytał jak gdyby nigdy nic Doktor, wskazując na bransoletę.
- To jedna z pozostałości po naszych przodkach – wyjaśniła królowa. - Dzięki niej zawsze wiem, kto mówi prawdę.
- Nie chcę być niemiła, ale chętnie bym gdzieś odpoczęła – wtrąciła Nikita.
- Naturalnie, każę służącym przygotować komnatę.
Pojawienie się obcych bardzo podekscytowało królową i chciała ich jak najlepiej ugościć. Uznała możliwość kontaktu z nimi za prawdziwy zaszczyt, co sugerowało, że pochodziła z bardzo przyjaznej społeczności.
- Chętnie też wzięłabym kąpiel – dodała Nikita.
- Łaźnie publiczne są u nas bardzo popularne, nie będzie z tym problemu – uśmiechnęła się Sidika.
Twarz dziewczyny momentalnie zmieniła wyraz na bardzo niezadowolony.
- Jak to publiczne? Nie będę paradować nago przy tylu babach!
- Dlaczego nie? Przecież wszystkie jesteśmy takie same – zdziwiła się królowa.
- Wasza wysokość... proszę... czy nie macie tu normalnej łazienki? To znaczy... czy nie mogłabym się wykąpać sama?
- Jeśli to dla ciebie takie ważne.
- Ważne, chodzi o przekonania religijne – skłamała Nikita mając nadzieję, że królowa nie użyje na niej swojego urządzenia, ale na szczęście tak się nie stało.
- W porządku, służba przygotuje kąpiel. Szanujemy inne kultury – wyjaśniła Sidika.
- Dziękuję – Nikita aż pokłoniła się z radości, a Doktor obserwował ją z lekkim zdziwieniem.
Nim wskazano przybyszom drogę do ich komnat, Mikele podeszła do nich zawstydzona.
- Przepraszam, że byłam taka niemiła – schyliła głowę.
- Nic się nie stało – uspokoił ją Doktor. - Przeżywałem już znacznie gorsze powitania.


Jak zwykle najskuteczniejszym sposobem na zmęczenie i obolałe nogi okazała się gorąca kąpiel. Co prawda warunki były dość spartańskie, bo ileż osób z XXI wieku mogła się pochwalić, że myła się drewnianej balii? Jednak w obecnej sytuacji to wystarczało, większym problemem okazały się mydliny w oczach.
- Cholera, gdzie ten ręcznik?
Nikita wyszedł z wody szukając na oślep czegoś do wytarcia twarzy. Ponieważ wygonił z komnaty wszystkie służące, nie miał mu kto pomóc. Tak przynajmniej sądził.
- Tego szukasz? - usłyszał głos Doktora, który jak gdyby nigdy nic oferował mu ręcznik.
Nikita szybko wytarł oczy i przepasał się, zasłaniając części intymne.
- Jesteś przebrzydłym zboczeńcem! - huknął oburzony.
- Pierwszy raz zostałem nazwany zboczeńcem przez faceta udającego kobietę – rzekł Doktor rozbawiony.
Nikicie wcale nie było do śmiechu. Naburmuszył się i usiadł obrażony, choć nie wyglądał na specjalnie zawstydzonego.
- Tylko mi nie mów, że cię to szokuje – zmierzył Doktora przenikliwym spojrzeniem. - Podróżowanie w niebieskiej budce jest chyba większym odchyłem.
- Czy ja wyglądam na zszokowanego? - odparł spokojnie Pan Czasu.
- Ale jesteś zawiedziony, prawda? - spytał przekornie Nikita, a na jego twarzy pojawił się uśmieszek.
Oczywiście Doktor tego nie przyznał, ale trochę żałował, że jego nowa towarzyszka okazała się towarzyszem. Może dlatego, że odrobinę przypominała mu Rose?
- Zaskoczony co najwyżej – stwierdził. - Choć ten twój brak biustu i dość niski głos jak na kobietę był dla mnie wskazówką. No i twoje imię – Nikita. Przecież to męskie imię.
Trudno było powiedzieć, czy Doktor od samego początku coś podejrzewał, czy dopiero kwestia kąpieli go naprowadziła, ale chłopak i tak nie zamierzał pytać, bo teraz nie miało to znaczenia. Najważniejsze, że Pan Czasu nie zdawał się żywić do niego urazy
- Czy udawanie kobiety to jeden z twoich sposobów na adrenalinę? - spytał żartobliwie Doktor.
- Nikogo nie udaję.
- Nie powiedziałeś, że jesteś mężczyzną.
- Bo nie pytałeś. Myśl sobie co chcesz, ja się ubieram w zależności od nastroju. Skoro kobiety mogą ubierać się jak mężczyźni, to czemu nie na odwrót?
Podejście Nikity do życia nawet zaimponowało Doktorowi. Wyglądało na to, że chłopak wcale nie jest głupi i swymi poglądami wyprzedza epokę.
- Uwierz mi, potrafię być bardzo męski, kiedy trzeba, ale jak się dowiedziałem, że to społeczeństwo matriarchalne, uznałem, że udając kobietę będzie mi łatwiej.
- Całkiem mądrze – skomentował spokojnie Doktor, trzymając ręce w kieszeniach i wyglądając na całkowicie wyluzowanego, jakby dziwactwa towarzysza nie robiły na nim żadnego wrażenia. - Ubierz się, idziemy na miasto – oznajmił.
Spojrzeli na siebie porozumiewawczo i Nikita wiedział już, że może zaufać swojemu nowemu kompanowi. Wygrzebał ze skrzyni prostą, żółtą tunikę i sandały, czując że prawdziwa przygoda dopiero się zaczyna.
Komentarze
Brak komentarzy. Może czas dodać swój?
Dodaj komentarz
Zaloguj się, aby móc dodać komentarz.
Oceny
Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą oceniać zawartość strony
Zaloguj się , żeby móc zagłosować.

Świetne! Świetne! 0% [0 głosów]
Bardzo dobre Bardzo dobre 100% [1 głos]
Dobre Dobre 0% [0 głosów]
Średnie Średnie 0% [0 głosów]
Słabe Słabe 0% [0 głosów]

1,259,441 unikalne wizyty

Powered by PHP-Fusion copyright © 2002 - 2018 by Nick Jones.
Released as free software without warranties under GNU Affero GPL v3.