Grudzień 13 2018 00:55:39
Logowanie
Nazwa użytkownika

Hasło



Nie możesz się zalogować?
Poproś o nowe hasło
Przyjaciele
Aktualnie online
Gości online: 1

Użytkowników online: 0

Łącznie użytkowników: 321
Najnowszy użytkownik: Keira42
Nawigacja
Magiel - Rozdział III
Już od początku podstawówki ludzie często mylili Nikitę z dziewczynką. Kiedy dorósł nigdy nie nazywali go przystojnym, tylko ładnym. Z czasem jednak przyzwyczaił się do swojej odmienności i zaczynał wykorzystywać ją na swoją korzyść. Kiedy przychodził do pubu przebrany za kobietę, mężczyźni często stawiali mu drinki i częstowali papierosami. A niekiedy jego przebieranki służyły zwykłej zabawie. Nigdy nie przysparzało mu to specjalnych kłopotów, zwłaszcza po tym jak wyjechał do Wielkiej Brytanii na studia. Znacznie większy problem stanowiło jego uzależnienie od adrenaliny. Wszystko zaczęło się, gdy kolega postawił mu skok na banji na jego osiemnaste urodziny. Te kilka sekund podwyższonego tętna i serca walącego jak oszalałe sprawiły, że zapragnął więcej i częściej. Próbował wielu sportów podnoszących poziom adrenaliny, jak parkur, kraftmaga, czy szermierka, ale to nie wystarczało. Więc zaczął łamać prawo, pilotować samolot bez licencji, łamać ograniczenia prędkości na ulicach i uciekać przed policją. Skończyło się to wyrokiem w zawieszeniu i przymusowym leczeniem psychiatrycznym. Teraz jednak Nikita wreszcie czuł, że jego życie nabrało sensu.
- I co, wyglądam wystarczająco kobieco? - spytał Doktora, gdy siedzieli w karczmie.
- Z makijażem był lepszy efekt, ale ujdzie.
- Co podać? - Kelnerka podeszła do nich, uśmiechając się szeroko.
- To co macie najlepszego – oznajmił Nikita.
- Naturalnie. Kucharka przygotuje prawdziwą ucztę – z tymi słowy kobieta odeszła.
- Czemu wszyscy są dla nas tacy mili? - zwrócił się do Doktora chłopak, ściszonym głosem.
- Mają nas za arystokratów.
- Dlaczego?
- Bo podróżujesz z mężczyzną. Tylko najbogatsze kobiety mogą sobie pozwolić na mężów.
- A co zresztą? Jak się... no wiesz... rozmnażają?
- Są różne sposoby. Niektóre płacą za spędzenie nocy z czyimś mężem. Popularne jest też ofiarowanie rodzinie podarków w zamian za taką możliwość. Nie mówiąc już o zwykłych skokach w bok. Mało kto żyje tu w monogamii.
- Skąd ty to wszystko wiesz?
- Bo jestem Panem Czasu, mam dziewięćset sześć lat i jestem genialny.
- I po co pytałem? - Nikita przewrócił oczami.
- Czy ty w ogóle masz czym zapłacić za ten obiad? - uświadomił sobie nagle Doktor.
- Nie martw się, sprzedałem kurtkę. I tak miałem to już dawno zrobić.
Podczas ich pogawędki do stołu podeszła kobieta, która już od dłuższego czasu im się przyglądała i bez zbędnych ceregieli położyła na blacie sakiewkę pełną dukatów. Doktor i Nikita popatrzyli na nieznajomą zaskoczeni. Miała na sobie podobny skórzany strój co Mikele lecz nosiła też zbroję i pelerynę, co sugerowało, że jest jakimś oficerem. Była wysoka i dobrze zbudowana. Aż za dobrze.
- Chcę spędzić noc z twoim mężczyzną – powiedziała prosto z mostu.
- Nie jestem jej... - podjął Doktor, ale nie pozwolono mu skończyć.
- Nie – oznajmił stanowczo Nikita.
- W porządku, jutro dostaniesz drugą sakiewkę – nie ustępowała wojowniczka.
- Nie dociera do ciebie, babsztylu? On nie jest na sprzedaż.
Doktor próbował dojść do słowa, ale nie dostał takiej szansy. Kobieta wyciągnęła sztylet i zamachnęła się, sprawiając, że przybysze odruchowo się zasłonili. Nie zrobiła im jednak krzywdy, jedynie wbiła ostrze w drewniany blat stołu.
- W takim razie wyzywam cię na pojedynek. Jutro na głównym placu – oznajmiła.
- Myślałem, że to martwy zwyczaj! - rzekł zszokowany Doktor.
- Nigdy nie został zniesiony, mam do tego prawo – powiedziała stanowczo kobieta.
- W porządku, jutro się z tobą rozprawię – Nikita powiedział to z taki zadowoleniem, jakby od samego początku czekał, kiedy zaczną się kłopoty.
- Nie rób tego – szepnął Doktor, ale jego towarzysz w ogóle go nie słuchał.
- Rozniosę cię w drobny mak, jutro w samo południe – rzekł z błyskiem szaleństwa w oczach.
Nikt ani nic nie było w stanie go powstrzymać.


Kolację zjedli z samą królową, co stanowiło zaszczyt z jakim niewielu mogło się spotkać. Władczyni zalała ich potokiem pytań dotyczących świata z którego pochodzą. Odpowiadał na nie głównie Nikita, jednak Doktor nie omieszkał opowiedzieć o niektórych swoich podróżach, sprawiając że Sidika jeszcze bardziej zafascynowała się gośćmi.
- Słyszałam, że przyjęłaś wyzwanie samej kapitan – zwróciła się do chłopaka.
- Widzę, że wieści szybko się tu rozchodzą – mruknął Doktor, przypominając sobie o nadchodzących kłopotach. - Nie dałoby się tego jakoś odkręcić? - zwrócił się do królowej.
- Może się wycofać, ale wtedy to będzie jak przegrana walkowerem – wyjaśniła kobieta.
- Zaraz... - Nikita popatrzył na Doktora podejrzliwie. - Ty wcale nie chcesz mojej wygranej. Świntuch!
Na te słowa Pan Czasu przewrócił oczami.
- Zapewniam cię, że wysokie, umięśnione kobiety nie są w moim typie. Po prostu uważam, że postępujesz lekkomyślnie.
- Tak się składa, że umiem walczyć i mnie nie powstrzymasz – rzekł Nikita tonem przekomarzającego się dziecka.
- Mam nadzieję, że to nie jest walka na śmierć i życie – westchnął Doktor.
- Oczywiście, że nie. Nie jesteśmy barbarzyńcami – uspokoiła go królowa.
Mimo wszystko Pan Czasu nie poczuł jakiejś specjalnej ulgi.
- A jeśli wygram, co z tego będę mieć? - spytał Nikita, huśtając się na krześle. Wręcz rozpierała go energia.
- Wtedy możesz zażądać w zamian czegokolwiek od osoby, która cię wyzwała, byle nie łamało to prawa – wytłumaczyła królowa.
- Miodzio – ucieszył się chłopak.
Ponieważ Doktor wolał już nie myśleć o jutrzejszym południu, postanowił radykalnie zmienić temat.
- Niech wasza wysokość wybaczy tak prywatne pytanie, ale czy masz jakąś rodzinę? Zdziwiłem się, że nikt inny nie zasiadł z nami do kolacji.
Królowa nie czuła się jakoś specjalnie urażona poruszoną kwestią.
- Mam dwie córki, obie na wyprawach dyplomatycznych w dalekich krainach – wyjaśniła. - A mój mąż... cóż... straciłam go. Poległem w bitwie. Zabraniamy walczyć mężczyznom, ale on się uparł, nie mogłam nic zrobić.
- Przykro mi – powiedział Doktor, trochę żałując, że spytał.
- Dlaczego zabraniacie walczyć mężczyznom? Przecież są silniejsi? - zdziwił się Nikita.
- Bo jest ich tak niewielu, że musimy ich chronić. Wiem, że pochodzisz z innego świata i możesz tego nie zrozumieć, ale to kwestia naszego przetrwania.
- Ja doskonale to rozumiem i uważam, że jesteś dobrą władczynią – zapewnił Doktor z uśmiechem.
Nikita prawie ich nie słuchał. Chciał by nastał już nowy dzień i nowe wyzwania.


Z samego rana udali się do domu Mikele, przy okazji rozmawiając.
- Przepraszam, że wczoraj byłem taki opryskliwy – rzucił od niechcenia Doktor. - To nie twoja wina, że znalazłeś się w nieodpowiednim miejscu, w nieodpowiednim czasie. Po prostu wciąż nie mogę przeboleć tego, co się stało.
Nagle Nikita doznał olśnienia.
- Zaraz, przecież mówiłeś, że ten cały TARDIS podróżuje w czasie. Nie mógłbyś się cofnąć i wszystkiego naprawić? - spytał, zadowolony, że udało mu się wpaść na tak genialny pomysł.
Doktor tylko westchnął i zaprzeczył głową.
- Pewne punkty są stałe w czasie i w żaden sposób nie mogę ich zmienić – wyjaśnił, przypominając sobie jak bardzo chciałby móc naprawić pewne zdarzenia z przeszłości. Tak odległej przeszłości.
- Kapuję... chyba.
Ponieważ zapanowała cisza, Nikita postanowił zmienić temat.
- To był dobry pomysł zostawiać TARDIS tam na łące? A co jeśli go ktoś ukradnie?
- Mało prawdopodobne – zaśmiał się Doktor. - Ostatni raz ukradli mi TARDIS jak wylądowałem w Polskiej Republice Ludowej. Odkupienie go kosztowało mnie skrzynkę wódki i dwadzieścia rolek papieru toaletowego.
Wkrótce dotarli do domu Mikele i tym razem zostali przywitani z otwartymi ramionami.
- Usiądźcie, zaraz będzie śniadanie – powiedziała gospodyni. - Musisz się posilić przed pojedynkiem – zwróciła się do Nikity.
- Gdzie jest Mikelis? - spytał chłopak.
- W ogrodzie.
- W takim razie zawołam go na śniadanie.
Gdy Nikita udał się na podwórze z tyłu domu, zauważył Mikelisa w wielkim skupieniu ćwiczącego fechtunek.
- Myślałam, że mężczyźni nie walczą – powiedział, obserwując trening z zaciekawieniem i podziwem.
- Musimy umieć się bronić – odparł Mikelis, przerywając na chwilę. - Choć przyznam szczerze, chciałbym kiedyś zostać wojownikiem, jak siostra. Ale to takie marzenie nie do zrealizowania.
- Wszystko jest do zrealizowania, trzeba tylko chcieć. Skąd wiesz, może kiedyś założysz „front wyzwolenia mężczyzn”, czy coś w tym stylu – zaśmiał się Nikita.
- Wcale nie czuję się zniewolony. Może co najwyżej trochę ograniczony.
- Więc nie pozwól cię innym ograniczać.
- Widać, że nie jesteś stąd. - Mikelis uśmiechnął się ze zrozumieniem.
- Później pogadamy, na razie chodźmy na śniadanie.


Czuję się jak Xena, wojownicza księżniczka – pomyślał Nikita, gdy znalazł się na głównym placu miasta. Mikele pożyczyła mu strój bojowy i miecz, więc przynajmniej miał czym walczyć, ale zaczynał odczuwać pewne wątpliwości, czy dobrze zrobił przyjmując wyzwanie. Szermierka nie należała do jego mocnych stron, zdecydowanie wolał używać pięści, do tego przeciwniczka na słabą nie wyglądała. Jednak Nikita był przyzwyczajony do szalonych wyznań i nie bał się.
Doktor stał pośród zgromadzonej gawiedzi i przyglądał się wszystkiemu z mieszanką dezaprobaty oraz irytacji. Miał ochotę wkroczyć do akcji i zapobiec walce, ale ponieważ znalazł się w społeczeństwie matriarchalnym, wiedział, że nikt go nie wysłucha. Pozostawało mu obmyślanie planu, co robić, gdy Nikita przegra i jak ewentualnie przekonać go, by się poddał, gdy sprawy zajdą za daleko. Bo wiedział, że jego kompan raczej nie jest typem osoby, która rezygnuje z dalszej walki z powodu kilku siniaków i zadrapań. Mogło skończyć się naprawę nieciekawie.
Obyło się bez zbędnych przemówień i ceremoniałów. Sekundantka po prostu dała sygnał do rozpoczęcia walki. Widząc, że przeciwniczka się na niego rzuca, Nikita od razu przyjął pozycję obronną. Miał trochę obycia z mieczem. Właściwie próbował po kolei wszystkiego, co podnosi poziom adrenaliny, problemem w tym, że przez częste zmienianie hobby w niczym nie był naprawdę dobry.
Całkiem nieźle radził sobie z blokowaniem ataków, ale to dlatego, że kobieta na razie się z nim bawiła, jakby sprawdzając jego prawdziwe umiejętności. Ulegając swej naturze i chęci ryzyka, Nikita stał się bardziej agresywny i przeszedł do natarcia, czując wzrastający poziom adrenaliny. Właśnie tego mu było potrzeba, jego głód został zaspokojony.
Walczył dalej, z coraz większą determinacją i coraz szerszym uśmiechem na twarzy, aż wojowniczka stwierdziła, że zabawę czas skończyć i zaatakowała na poważnie. W paru ruchach wtrąciła przeciwnikowi miecz z ręki i uderzyła w twarz rękojeścią, tak by nie zadać poważnych ran, ale zniechęcić do dalszej walki. Nikita upadł na ziemię i splunął krwią. Adrenalina przyćmiła ból, ale czuł, że nieźle oberwał. Widząc to, Doktor zamknął oczy i westchnął. Dokładnie takiego przebiegu spraw się spodziewał.
- Poddaj się. - Wojowniczka skierowała ostrze miecza w stronę leżącego.
- Ani mi się śni! - zaprotestował Nikita.
- Nie rób nic głupiego, poddaj się! - krzyknął Doktor z widowni.
- Słyszysz, twój mężczyzna wprost nie może się doczekać. - Kobieta spojrzała na pokonanego drwiącym wzrokiem.
- Żryj ziemię, głupia babo! - z tymi słowy Nikita zebrał garść piachu i sypnął nim w oczy przeciwniczce.
Szybko podniósł miecz i zaatakował. Wojowniczka zablokowała w samą porę, wyglądając na rozjuszoną. Postanowiła skończyć walkę jak najszybciej. Zamachnęła się brutalnie, po raz kolejny wytrącając oponentowi broń z dłoni, po czym uniosła miecz wysoko, gotowa do zadania ostatecznego ciosu, gdy nagle walkę przerwał dźwięk dzwonów. Wszyscy zgromadzeni na rynku ludzie zamarli, łącznie z walczącą kobietą.
Doktor i Nikita w zdumieniu obserwowali, jak ludzie rozchodzą się w popłochu.
- Co się dzieje? - Pan Czasu spytał Mikele, wyraźnie zaniepokojony.
- To sygnał, że nasze miasto zostało zaatakowane – odparła dziewczyna, z jeszcze większym przejęciem. - Wracajcie do pałacu. Musicie się ukryć.
Komentarze
Brak komentarzy. Może czas dodać swój?
Dodaj komentarz
Zaloguj się, aby móc dodać komentarz.
Oceny
Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą oceniać zawartość strony
Zaloguj się , żeby móc zagłosować.

Brak ocen. Może czas dodać swoją?

1,259,631 unikalne wizyty

Powered by PHP-Fusion copyright © 2002 - 2018 by Nick Jones.
Released as free software without warranties under GNU Affero GPL v3.